Max

Cześć!

Mam na imię Max i mam 3 lata. Jestem prawie cały biały, mam cztery łapy i wiele osób mówi, że wyglądam jak świnka.
Piszę do Was, by opowiedzieć Wam historię swojej niezwykłej przyjaźni.

MaxWszystko zaczęło się, gdy jako szczeniak trafiłem do pewnej rodziny. Moją nową mamą była dziewczynka. Na początku wszystko było w porządku, ale gdy urosłem, przestała ze mną spędzać czas i coraz bardziej się nudziłem. Wszyscy strasznie na mnie krzyczeli, że jestem niedobry i głupi, że nic nie umiem.

Byłem mały i niewiele pamiętam, ale pamiętam, że było mi przykro i czułem się bardzo samotny.

Im mniej czasu mama mi poświęcała, tym bardziej mi się nudziło. A im bardziej mi się nudziło, tym częściej musiałem sobie sam szukać zajęcia. A wtedy wszyscy w domu na mnie krzyczeli.

Najczęściej wtedy słyszałem wtedy słowa „FE!” i „NIE WOLNO!”. Myślałem że tak mam na imię – mama, jak tylko mnie widziała, to tak krzyczała.

I pewnego pięknego dnia przyjechała po mnie jakaś Pani i powiedziała, że będzie moją nową mamusią. Strasznie się bałem, bo poprzednia mamusia się mną nie zajmowała. Bałem się nowego miejsca i tego, że ta też mnie nie pokocha…

Ale mimo tego, że rozrabiałem, moja nowa człowiekowa mama cały czas we mnie wierzyła. Poświęcała mi dużo czasu, uczyła mnie wielu rzeczy. A żebyście widzieli, jak się cieszyła, gdy coś zapamiętałem!

Max

Powiedziała, że mam na imię Maximus jak ten Gladiator i w zdrobnieniu będę Maxiu 😉 Czyli jednak mam ładniejsze imię niż to „Fe!”. A już się bałem, że koledzy na podwórku się będą ze mnie śmiać…  Przytulała mnie i dawała dużo jedzonka i wyrosłem na naprawdę sporego psa! W pewnym momencie mamie było przykro, że zostaję sam, kiedy jej nie ma. W ten sposób pojawiła się siostrzyczka, która wygląda tak samo jak ja, tylko jest trochę mniejsza!

Rety, ale jestem szczęśliwy! Mam taką wspaniałą rodzinę! Śpimy razem z mamą w łóżku. Czytałem w Internecie, że jak można na łóżko to jest miłość!

W poprzednim domu czułem się taki niepotrzebny, a teraz mam kochającą mamę i siostrę!

Razem biegamy i chodzimy na spacery! Ale wiecie co.. oprócz tego, że ja jestem szczęśliwy mam wrażenie, że moja człowiekowa mama tez czuje się ze mną szczęśliwa! Często do mnie mówi, opowiada mi o swoim dniu w pracy.  Chyba mnie potrzebuje, a jak jest jej przykro i do niej podejdę to zawsze pojawia się uśmiech na jej twarzy. Bardzo to lubię, gdy uśmiecha się na mój widok.

To niesamowite uczucie być przez kogoś tak bardzo kochanym.

MaxMama tak wiele dla mnie zrobiła!

Chciałem Wam powiedzieć człowieki, że warto czasami pokochać takiego urwisa, jakim byłem ja i dać mu nowy dom…

Dla nas, psów, które tracą nadzieję na szczęście, to jak cud! Chciałbym, żeby wszystkie nieszczęśliwe psy dostały drugą szansę tak jak ja, mięciutkie łóżko, pełny brzuszek i kochającą ludzką mamusię czy tatusia!

Pozdrawiam Was człowieki. Bądźcie dobrzy dla nas psów.

Łapa!


Tekst nadesłała: Natalia Łoboda


Absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prywatnie szczęśliwa właścicielka Neli, najpiękniejszej na świecie suczki w typie owczarka niemieckiego. Od dziecka cierpi na nieuleczalną miłość do zwierzaków.