Od momentu, kiedy z Karoliną, moją partnerką, nabyliśmy własne mieszkanie, chcieliśmy mieć psa. Posiadaliśmy już jednak w swojej rodzince kotkę, a zależało nam na rottweilerze.


W grę wchodziła wyłącznie adopcja Psiaka, ale takiego który od małego zostanie przyzwyczajony do obecności innego futrzaka w domu.

Ja od dziecka miałem jakieś małe zwierzaki, ale nigdy psa lub kota. Natomiast Karolina, miała już kilka „rottków” w swoim życiu. Znała rasę i bez większego problemu przekonała mnie do tych pieszczochów. Trafiliśmy fundację, która ratuje porzucone rottweilery i zdarzyło się, że wzięliśmy psiaka na tymczasową opiekę, więc miałem okazję poznać te zwierzęta w rzeczywistości.

Nigdy nie przeszło nam przez myśl, żeby kupić psa – od samego początku wiedzieliśmy, że adoptujemy jakiegoś czworonoga.

Mieliśmy jednak świadomość, że możemy czekać bardzo długo na szczeniaka. To było w lipcu. Po dwóch miesiącach, na początku września, dotarła do nas informacja, że w jednym z warszawskich lasów znaleziono przywiązanego do drzewa szczeniaka rottweilera, który niezwłocznie trafił do zaprzyjaźnionej z nami fundacji. Nie zastanawialiśmy się nawet chwili i następnego dnia Kenzo był już u nas, gdzie znalazł ciepło, miłość i… kota 🙂

Kenzo w momencie adopcji i obecnie.

Po pierwszych doświadczeniach mogę stwierdzić, że adopcja to najlepsze, co możemy zrobić dla zwierzaków.

Nie ma w tym nic strasznego ani groźnego, bo psiaki gotowe do adopcji są bardzo dobrze poznane, zadbane i przebadane. Fundacja bądź schronisko również weryfikuje, czy osoba, która chce adoptować psiaka, nadaje się do roli opiekuna (to szczególnie ważne w przypadku ras takich jak rottweilery).

Kenzo
Nasz Kenzuś

W tej chwili Kenzo ma prawie 1,5 roku i jest szalonym rottko-nastolatkiem. Jest bardzo posłuszny, ale tu zaznaczę, że wychowanie psa wymaga dużo czasu i ogromnych pokładów cierpliwości. Dlatego właśnie warto porozmawiać w trakcie adopcji o swoich oczekiwaniach wobec psa, tak, żebyśmy zawczasu wiedzieli, czego się spodziewać i z czym wiąże się posiadanie konkretnego psiaka.

Oto my:

Musimy pamiętać o jednej niezmiernie ważnej kwestii – porzucone zwierzę zostało bardzo skrzywdzone i adoptując je, stajemy się za nie w pełni odpowiedzialni. Taki zwierzak mimo strachu bardzo szybko nam zaufa, a my tego zaufania nie możemy zawieść po raz drugi w jego życiu!

To bardzo ważne, bo bez względu na to, co się będzie działo, musimy przetrwać ze zwierzakiem etap poznawania się. Później stanie się on członkiem rodziny, przyjacielem, który bez względu na wszystko będzie cię kochał i będzie zawsze obok ciebie.

Początki zawsze są trudne, dużo mogę o tym powiedzieć, bo Kenzo bez przerwy sikał na drewniane panele i zjadł dużą część wyposażenia naszego mieszkania, jak również i garderoby… Takie mogą być początki, ale musimy cierpliwie to przetrwać.

Wyraz pyska Kenzo, kiedy teraz wracam z pracy do domu, albo kiedy po prostu bardzo chce, żebym się obudził i go pogłaskał, wynagradza wszystko… Panele są do wymiany, ale przyspieszony remont nie zaszkodzi 😉

Karolina i Kenzo
Karolina i 1,5-roczny Kenzo

 

 

Z wykształcenia mgr fizjoterapii, ale od początku kariery zawodowej związany ze sprzedażą w branży zoologicznej. Sportowiec z pasji. Uwielbia zwierzaki i naturę. W zeszłym roku adoptował rottweilera, którego ktoś przywiązał do drzewa w parku.
  • Kris

    Podziwiam odwagi wychowywania Rottweilera w mieszkaniu…Od małego oprócz konsekwentnego przewodnika, te psy rzeczywiście potrzebują mega dużo uwagi, pracy i silnego charakteru opiekunów. To jeden wielki wulkan energii – obawiam się że mieszkanie, nawet takie, które ma 200 m2, jest dla niego za małe. Wiem, bo miałam rottweilera w domku jednorodzinnym i wiem jak żywiołowe są to psy.

    • Michał

      Hej Kris, masz pełną rację. Od małego Kenzo ma dawkowaną ogromną ilość ruchu, biegu i zabaw na dworze po to żeby mu wynagrodzić niezbyt duże mieszkanie (nasze ma 50 m2). Nie decydowali byśmy się na Rottka gdyby nie znajomość rasy właśnie i to, że byliśmy w 110% pewni, że damy sobie z nim radę. Dużo anegdot można by pisać, ale zdarzała się walka charakterów, która trwała 30 a nawet i więcej minut, ale teraz owocuje to pełnym oddaniem i posłuszeństwem. Żywiołowy jest strasznie co widać na filmie 😉 ale na szczęście są to też psy kanapowe, więc dużą część czasu w mieszkaniu Kenzo spędza albo na swoim posłaniu albo na kanapie.