Gacek

Jak znalazłam Gacka i jak zostałam przez niego wybrana

W zeszłym roku postanowiłam adoptować psiaka. Była to decyzja przemyślana, do której długo się przygotowywałam. Miałam akurat dwa tygodnie urlopu, więc założenie było takie, że pierwszy tydzień spędzam na wypoczynku a drugi z psem – żeby się oswoił z nowym domem, ludźmi itd.Gacek

Wybrałam się do schroniska, gdzie pokierowano nas do pomieszczenia, w którym znajdowały się psiaki gotowe do adopcji. Gdy tylko tam weszłyśmy, wszystkie psy zaczęły szczekać i skakać w klatkach, w których przebywały.

Wszystkie, oprócz małego kundelka, który przysiadł na pupie i po prostu patrzył się na mnie ogromnymi oczami.

Według danego nam formularza, wabił się Gacek. Podeszłam do klatki, zapytałam czy chce iść ze mną do domu, a on pomerdał tylko ogonkiem. Niespecjalnie wierzyłam w historie pod tytułem “to pies wybiera właściciela”, ale tak właśnie było.

Wiedziałam już, że to mój pies.

GacekDogadałam się z pracownicą schroniska, że za tydzień wrócę po psiaka, bo teraz planuję wyjazd. Po dokonaniu wstępnych formalności wyszłam zeschroniska, zrobiłam kilka kroków i…stwierdziłam, że Bieszczady nie uciekną, a urlop z psem to też fajna sprawa.

Wróciłam szybko do biura i poinformowałam, że jutro wracam po Gacka, co bardzo ucieszyło pracowników schroniska.

Następnego dnia, niczym dziecko w święta Bożego Narodzenia, nie mogłam spać od 4 rano. W domu czekał już kocyk, smaczki, zabawki i piłeczki. Pobiegłam szybko do schroniska po psiaka. Uprzedzono nas, że pies nie bardzo lubi spacerować i trzeba go wręcz siłą wyprowadzać.

Jak się okazało, była to prawda, bo po przejściu kilkuset metrów pies usiadł na pupie i odmówił współpracy.

Wzięłam go na ręce. Był taki malutki i chudy. Można było policzyć mu wszystkie żeberka.

Jak zmienia się nasze życie, gdy przygarniemy czworonoga

Dziś Gacek waży 12 kg i jest królem spacerów. Uwielbia zbierać patyczki i znosić je do domu. Oczywiście  pod warunkiem, że najpierw zrobi „sikupę”. Nadal jest dość nieufny wobec innych psów, ale powoli zaczyna rozumieć, że można się z nimi pobawić w jego ulubioną zabawę „kolba strzela”, czyli szaleńcze bieganie w kółko, aż do utraty tchu.

Nie śpi ze mną w łóżku, chyba że usłyszy poranny budzik – wtedy wie, że za chwilę i tak wstanę, więc ładuje się pod kołdrę i odpycha mnie, żebym ustąpiła mu kawałek poduszki. Szybko nauczył się załatwiać swoje potrzeby na spacerze. Początkowo zachętą były smaczki, ale szybko zrozumiał, że wąchanie trawki i kwiatków jest całkiem przyjemne.

Zachęcam Was: nie kupujcie – adoptujcie.

Przygarnięcie psiaka ze schroniska było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Dziś nie wyobrażam sobie piękniejszych powrotów do domu niż te, gdy widzę łepek mojego psa wciśnięty między szczebelki balkonu i cieszącego się na mój widok.

Autorzy tekstu: Asia i Gacek


Absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prywatnie szczęśliwa właścicielka Neli, najpiękniejszej na świecie suczki w typie owczarka niemieckiego. Od dziecka cierpi na nieuleczalną miłość do zwierzaków.