spacer psa i dziecka

Ciepło, cieplej, gorąco.. Dobra pogoda zachęca do coraz dłuższych spacerów z psami, na które bardzo chętnie pochłonięci pracą i obowiązkami wysyłamy nasze dzieci.

Nikomu nie przyszłoby do głowy wypuszczać na ulicę w ruchliwym mieście trzy- czy czterolatka z psem na spacer. A co z uczniem pierwszej klasy? Co powiecie na siedmio- czy dziewięciolatka z psem u boku? Czy taki widok nie jest już częstszy? Czy taka para na spacerze jest bezpieczniejsza?

pies z dzieckiem na spacerze

Dziecko, pies i odpowiedzialność

Kochamy i doceniamy nasze dzieci. Chcemy przekazywać im odpowiedzialność za obowiązki domowe, uczyć tego, że troska o zwierzę to nie tylko zabawa z nim, ale też karmienie, czy spacer.

Nie możemy jednak przeceniać zdolności intelektualnych i poznawczych kilkulatka, nawet jeżeli chodzi już do pierwszej czy drugiej klasy.

Niestety bardzo często obserwuję zwłaszcza wiosną i latem spacerujące z psami (ZBYT) małe dzieci. Niekiedy psy ciągną potwornie trzymaną przez malucha smycz, innym razem to dzieci wręcz wloką za sobą zwierzaka. Nierzadko spacer z pupilem to niechciany obowiązek, odrywający dziecko od ulubionego hobby, a więc wykonywany – proszę wybaczyć słownictwo – “na odwal się”. Pies nie korzysta, dziecko się stresuje. Not good at all.

pies i dziecko

A co jeśli dziecko uwielbia wyprowadzać psiaka na spacer?

Powiecie: są też dzieci które wiedzą jak prowadzić psa na spacer i chętnie to robią. Potrafią delikatnie się nim zajmować, szukać zabawek w trawie, bawić piłką. To prawda, jednak nie o tym jest ten artykuł. Uczycie dzieci empatii wobec pupila? Obowiązkowości? Mądrej troski? Super! Róbcie tak dalej, całą rodziną.

My tu dziś rozprawiamy nie o umiejętnościach, a o odpowiedzialności. Na miarę wieku.

Odpowiedzialność za bezpieczny spacer z psem nie powinna być przełożona na dziecko. Najgrzeczniejszy na świecie psiak, fajnie ułożony, reagujący na komendy, może zachować się w sposób nieobliczalny w zależności od bodźców, które spotkają go w środowisku.

psy na ulicy

I za to zachowanie psa nie może ponosić odpowiedzialności młody człowiek. To nasze, dorosłych zadanie.

Niefortunne wypadki, niespodziewane konsekwencje

Wyobraźcie sobie przykładowo, że nagle hamuje ostro (i głośno) przed przejściem samochód, ktoś rzuca petardę, z oddali słychać walczące psy, jakiś inne czworonóg pogonił kota. To wszystko składa się na potencjalne sytuację, które mogą sprawić, że nasz pupil, zauważywszy je, zachowa się w sposób inny niż zazwyczaj.

Jego zachowanie nie będzie niewytłumaczalne, nawet jeżeli będzie niebezpieczne. Pies zachowa się najczęściej instynktownie: może się przestraszyć, uciec, zahamować nagle (nawet kiedy wcześniej wesoło biegał).

To wszystko są sytuacje, w których kilku-, czy nawet dwunasto- czy trzynastolatek może sobie nie poradzić: nie zdoła przytrzymać psa, upadnie pociągnięty smyczą, nie nadąży za pupilem, przebiegającym w amoku przez jezdnię.

pies i dziecko

Kochamy nasze dzieci i ufamy im, uczymy ich przewidywania, poprawnego przechodzenia przez przejście dla pieszych, unikania obcych. Nie jesteśmy jednak w stanie przestrzec ich przed wszystkim, co nieprzewidywalnego może przynieść los.

Co złego może się wydarzyć?

Niemiły przykład z mokotowskiego podwórka: dwa psy dwojga dorosłych ludzi zaczynają się ze sobą “przekomarzać”, a ów “dialog” przeradza się w agresywne ataki, skoki, podgryzanie. Pupil spacerującego samotnie 12-latka interesuje się tym, co się dzieje między tymi psami. I to całkiem w “dobrej wierze”.

Znane są nam bowiem postawy psów “stabilizujących”,  które widząc agresję u innych, starają się je uspokoić. Takie uspokojenie niekiedy polega na wejściu pomiędzy walczące psy. Niechby ten trzeci pies pociągnął dziecko w stronę ujadających zwierzaków… Niechby dorośli nieświadomoie nawet pogorszyli sytuację komunikacyjną między zwierzętami… Wiecie, już, co mam na myśli?

Kto nie ryzykuje, ten postępuje rozsądnie

Rzadko ośmio- czy dziesięciolatek, czy nawet dwunastolatek, będzie w stanie fachowo ocenić to, co się dzieje między zwierzętami i wycofać się z niebezpiecznej potencjalnie sytuacji.

pies i dzieckoNie zawsze zna dobrze własnego psa i jego potencjał. Nie zawsze ma z własnym psem taką więź, która pomoże im bezpiecznie odejść na bok.

Powiecie, że psy intuicyjnie chronią “swoich” członków rodziny. Że trzeci psiak nie dałby skrzywdzić swojego “pana”. Pewnie by i nie dał. Nie w tym rzecz!

Rzecz w tym, że podczas konfrontacji psów rzeczy niebezpieczne mogą zadziać się “przy okazji”.

Pies może kąsnąć w powietrze, nie celując w rękę “swojego”, która nawinie się przypadkowo.

Pies może przewrócić dziecko niecelowo – zwyczajnie zacznie biec w stronę bodźca, a trzymający smycz upadnie i dotkliwie się skaleczy.

Podobnie – jeśli chodzi o znikomość naszego wpływu na rzeczywistość – rzecz ma się ze wspomnianymi wyżej bodźcami dźwiękowymi, które mogą najzwyczajniej świecie bardzo wystraszyć naszego pupila. Za przykład niech posłużą petardy, które ostatnio pojawiają się na ulicach nie tylko przy okazji Sylwestra.

Przestraszony pies może zacząć gnać przed siebie i żadna smycz, ani trzymająca ją dziecięca rączka, nie uratuje nikogo przed wypadkiem.

Pettsiter może być dobrym rozwiązaniem

W dzisiejszych czasach, kiedy każdy dużo pracuję i jest wyjątkowo zajęty, spacery z psami nierzadko stanowią problem w dobowej rytmice rodziny.

Nie powinno to jednak przesłaniać zdrowego rozsądku.

Dużo lepiej niż powierzać obowiązek spaceru dziecku, zatrudnić jest za niewielką kwotę petsittera. Ten wyprowadzi naszego psa, wybiega i pobawi się w bezpieczny sposób.

pies i dziecko
zdj. Elena Shumilova

My w tym czasie my możemy spokojnie wrócić z pracy i przyłączyć się do dziecka odrabiającego lekcje w domu lub bawiącego się na placu zabaw.

Odpowiedzialność to mądre decyzje.

Teraz będzie banalnie, ale prawdziwie: świat nie jest idealny, a doba nie jest z gumy. Czasem nie damy czasem tak samo dobrze zająć się domem, dzieckiem i psem, pogodzić obowiązki zawodowe, domowe, rodzicielskie. Czasu może zwyczajnie zabraknąć, dlatego najlepiej jest uczyć dzieci odpowiedzialności, dając im samych siebie za przykład.

Jeśli nie mam warunków na to, aby w danym tygodniu dać mojemu psu tyle ruchu, ile potrzebuje, wynajmuję do pracy i do pomocy profesjonalistę, a budowanie relacji dziecko-pies, zostawiam sobie na wolne popołudnia i weekendy. Wówczas dzieją i rozwijają się one pod czujnym i czułym okiem rodzica.

pies i dziecko
zdj. Elena Shumilova

Na koniec: sytuacje są różne, psy są różne, dzieci są różne.

Wasze są odpowiedzialne, dojrzałe, mądre, przewidujące? Nic, tylko się cieszyć. Dobra robota, rodzice! Jednak czynnikiem ryzyka podczas spaceru z psem nie jest tylko nasze dziecko (jakkolwiek mądre by nie było). To szereg wymienionych wcześniej okoliczności i spraw, na które nie mamy wpływu. Ani my, ani dzieci, ani psy.

Wpływu może nie mamy, ale odpowiedzialność za działanie w ich obliczu jest nasza – dorosłych przewodników.


Dyplomowana zoopsycholog, doświadczona behawiorystka z pasją; specjalistka od rozwiązywania problemów z zachowaniem zwierząt; autorka projektu Zwierzak Dobrze Wychowany.pl oraz warsztatów z zakresu wiedzy o kotach; pomaga rodzinom budować lepsze relacje z pupilami, rozwiązywać spory między zwierzętami; doświadczenia pedagoga, mediatora i trenera dopełniają te z prowadzenia domu tymczasowego dla kotów i charytatywnej pracy na rzecz zwierząt.