Pies zostaje sam w domu i… nie radzi sobie z tym. Przecież ma ciszę, spokój, zabawki i miskę, a mimo to zamiast na zmianę spać i bawić się, czekając na powrót domowników – szczeka, wyje, niszczy… Dlaczego?

Najczęściej są dwie przyczyny takiego stanu rzeczy: lęk przed samotnością lub nuda. Jak to rozróżnić? Mam sprawdzony i prosty sposób – pies, który się boi, zwłaszcza na początku terapii, gdy stres jest najsilniejszy, nie zje pozostawionych najlepszych kąsków, smakołyków. Pracowałam z psami, które dosłownie potykały się o pozostawioną przez właścicieli kiełbasę, ale nawet na nią nie spojrzały. Psy, które się nudzą nie pogardzą przysmakami.

LĘK SEPARACYJNY

Lęk separacyjny, czyli lęk przed samotnością może mieć różne podłoża. Często spowodowany jest zbytnim przywiązaniem do opiekuna lub traumatycznymi doświadczeniami z przeszłości. Na to co się wydarzyło nie mamy wpływu, ale na skutki tych doświadczeń i nasze relacje z pupilem już tak. Pierwszym objawem, który powinien zaniepokoić jest podążanie psa za opiekunem „krok w krok”, nie opuszczanie go nawet gdy idzie do toalety, dopominanie się pieszczot i kontaktu.

Opiekunowie nowych, czworonożnych członków rodziny często już na samym początku popełniają duży błąd. W dobrej wierze, gdy przywożą psiaka do domu, biorą urlop i spędzają cały ten czas z pupilem. Zwłaszcza przy psiakach adoptowanych, chcąc im wynagrodzić okres spędzony w schronisku i nie zawsze przyjemną przeszłość. Przez cały ten czas skupiają się tylko na psie, nawet po zakupy wychodząc oddzielnie, aby cały czas był ktoś z psiakiem.

Problem staje się widoczny, gdy kończy się czas wolny i pora wrócić do pracy oraz standardowego rytmu dnia. Pies, który zdążył przyzwyczaić się, że ma ciągle towarzystwo, że ma swojego człowieka na każde piśnięcie i wyciągnięcie łapy… nagle zostaje sam na kilka godzin. I tu zaczyna się problem, nie wie co się dzieje, dlaczego pan/pani go opuścili i czy wrócą, a może znów został porzucony?

 

Kenzo

U każdego psa – niezależnie od wieku i czasu, jaki spędził z nami – trzeba „odciąć pępowinę”, czyli nauczyć psa, że nie ma do nas dostępu na każde piśnięcie czy drapnie w drzwi i jest to naturalne. Należy uzbroić się w cierpliwości i nie reagować na zaczepianie przez pupila, piszczenie pod drzwiami czy drapanie w nie. Otwierając drzwi i wchodząc w interakcje z psem nagradzamy go za niepożądane zachowanie. Psiak szybko się uczy, że wokalizacja czy podgryzanie drzwi sprawiają, iż opiekun pojawia się. Jeśli więc przynosi to oczekiwane skutki to dlaczego miałby tego nie próbować? Nawet jeśli miałoby to trwać kilka godzin. Choć najczęściej jest to bardzo trudne dla właścicieli, którym – co zrozumiałe – żal jest psa, należy zrozumieć, że mu się w domu krzywda nie dzieje i terapia – choć wydaje się bolesna – jest wybawieniem od lęku i stresu.

Należy także pamiętać, iż psy szybko uczą się naszych rytuałów i dobrze wiedzą kiedy szykujemy się do wyjścia. Dlatego w terapii stosuje się również przełamanie tych schematów, zmiany nawyków przy szykowaniu do wyjścia.

PROBLEM: NUDA 

Z psem, który się nudzi, łatwiej sobie poradzić, choć zapewnianie zajęcia na czas nieobecności należy dostosować indywidualnie do jego temperamentu i charakteru.

Przede wszystkim należy psa przed wyjściem zmęczyć, i to nie tylko fizycznie, ale i intelektualnie. Trzeba mieć świadomość, że aportowanie czy bieganie z kolegami w parku pobudza psa, podnosi poziom adrenaliny. Nietrudno sobie wyobrazić co może zrobić psiak, gdy w stanie pełnym emocji i pobudzenia zostawimy go samego na dłuższy czas. Tą energię trzeba w jakiś sposób rozładować, dlatego przed wyjściem trzeba psa wyciszyć. Najlepsze do tego są ćwiczenia i zabawy węchowe, szukanie smakołyków czy zabawek. Także na czas nieobecności należy zostawić gryzak lub zabawkę, która zmusi psa do wysiłku intelektualnego aby zdobyć smakołyk i tym samym kontynuować pracę węchową, zajmując czas.

Powyższe zalecenia dla psów nudzących się, są wdrażane się także w terapii lęku separacyjnego, na jej dalszych etapach, gdy stan psa pozwala już na zainteresowanie otoczeniem.

Kenzo2

Mgr socjologii, z zawodu także księgarz, zoopsycholog, trener psów, wkrótce także dietetyk weterynaryjny. Co oczywiste - miłośniczka zwierzaków, ale także książek, samochodów i Warszawy. Wegetarianka od 15. roku życia.